Jak widać na zdjęciu wyposażona jest w szereg wypustek, krótszych i dłuższych, które warstwowo rozczesują włosy.
I w tym chyba tkwi genialność tej szczotki. Wpierw użyłam jej na suchych, roztrzepanych po nocy włosach i wow! rozczesały się bez bólu, szarpania, wyrywania, wołania o pomstę do niebios ;)
Szczotka wygładziła je i nie spowodowała elektryzowania się moich kudłów.
Czesanie po myciu też nie sprawiło Tangle Teezer większego problemu. A nie oszczędzałam włosów, targając je na wszystkie strony ;) Zazwyczaj czesanie na wpół mokrych włosów zajmuje mi średnio godzinę, teraz zajęło kilka minut!
Natura wyposażyła mnie w cienkie i delikatne, podatne na plątanie włosy. Gdy mam je rozpuszczone, po kilku godzinach tył przypomina sfilcowanego dreda. Mam tak od małego, nie pomogły odżywki cud czy obcinanie. Skoro ta szczotka potrafi je rozczesać, to naprawdę mogę ją szczerze polecić!