Część dzisiejszego dnia miałam spędzić na nauce japońskiego, wyjęłam podręcznik, notatki, tabelkę i wyszłam z pokoju uczestniczyć w wiekopomnej kontroli instalacji gazowej, jakkolwiek brzmi groźnie, obyło się bez ofiar. Po powrocie do salonu okazało się, że Arbuz bezceremonialnie rozłożył się wprost na moich notatkach i podręczniku. Podeszłam bliżej, ale wybudzony łypnął na mnie groźnym okiem, które jednoznacznie sugerowało, że jeśli go przełożę, czeka mnie nocne gryzienie po stopach. Potulnie wycofałam się i zajęłam koszulką która od dłuższego czasu leżała czekając na odpowiedni moment.
Zrobienie jej zajęło mi niebagatela 3,5 godziny, w trakcie których mój kot nie przesunął się ani kawałeczka.
Przyjdzie mi podręcznik przehandlować za smaczki, którymi łasuch nie pogardzi.
I wiosna za oknem, czy Wy też czujecie nieznośne przesilenie i towarzyszące temu zmęczenie?